poniedziałek, 3 listopada 2014

X Rozdział

Droga przebiegła nam bardzo szybko.Chwila moment i znaleźliśmy się pod moim domem.
-Adaś może wejdziesz do środka.-Zapytałam
-Nie dzisiaj nie mogę. Muszę uciekać mam jeszcze kilka spraw do załatwienia.-Odpowiedział.
-Dobrze dobrze.Nie ma problemu żadnego.
-Tak tak.
-Jedz dobrze.-Powiedziałam przytuliłam żużlowca i pocałowałam w policzek.
Zabrałam wszystkie rzeczy jakie dzisiaj dostałam torbę ze szkoły. Kiedy wchodziłam na schody pomachałam Adasiowi a On ruszył. Kiedy weszłam do domu Moje rodzeństwo od razu rzuciło się na Mnie i chciało Mi zabrać misia którego dostałam od Adama.
-Kochanie a skąd masz takiego miska.-Zapytała mama.
-Mamo to jest prezent.Coś Ci pokaże.-Odpowiedziałam
Pokazałam mamie jeszcze sukienkę i buty. Mama była bardzo zaskoczona.
-Córeczko czy Ciebie nic nie łączy z Adamem.-Zapytała mnie mama.
-Mamo! Nie przesadzaj Ja się oto nie prosiłam.Adam powiedział ze to skromny prezent od niego.-Powiedziałam mamie.Zabrałam swoje rzeczy i poszłam do swojego pokoju.
Tymczasem u Adama.
Kiedy wracał do domu zadzwonił jego telefon.W słuchawce usłyszał głos Piotrka
-Hallo.
-No siemanko.Co tam słychać.?
-A dobrze bardzo dobrze. Jestem bardzo szczęśliwy z Esti.-Powiedział szczęśliwy Pawlicki.
-No to super.Chociaż wam się układa.
-Co jest.Nie spotykasz się z Mają.?
-Cały czas się widujemy. Bardzo mi się podoba ale nie chce psuć nic między nami więc na razie nic jej nie mówię.
-Ona nie długo ma urodziny.Więc wymyśl coś. Będzie dobrze.
-Mam nadzieję. Słuchaj po zakończeniu sezonu musimy zrobić jakąś imprezę. Dlatego dzwonie.
-No przecież się wie. Dobra to jesteśmy w kontakcie. Mamy dwa tygodnie na zaplanowanie wszystkiego.
-Później się zdzwonimy.-Powiedział Piotrek i się rozłączył.
W czasie drogi myślał co ma zrobić. Poczeka aż zakończy się sezon i zacznie działać.
Tymczasem u Mai.
Siedziałam w pokoju wypiłam ciepłą herbatę uszykowałam kanapki.Kiedy tak siedziałam włączyłam muzykę siedziałam na łóżku pijąc herbatę i jedząc kanapki.Kiedy skończyłam jeść położyłam się na łóżku muzyka cały czas grała. W mojej głowie zaczęły pojawiać się myśli o Adasiu. Co by było jak bym mów powiedziała prawdę co do niego czuje. Czy jestem dla niego tak ważna jak od na mnie. W mojej głowie był tylko on nie cała godzinę temu się pożegnaliśmy a ja już za nim tęsknie.Moje myśli przerwał mi dzwonek telefonu. Na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie Marceli od razu odebrałam.
-Cześć Marcelka. W końcu dzwonisz.
-Hej Kochana. Uwierz nawet nie ma czasu kiedy się odezwać.
-Rozumiem. A co z babcią.?
-Lekarze mówią ze jest na razie dobrze ale musi jeszcze długo zostać w szpitalu potem jeszcze leczenie długie.
-Kochan wszystko wróci do normy.Będzie dobrze.
-Tak wiem. Właśnie rozmawialiśmy z rodzicami. I chyba musimy się przeprowadzić tutaj. Babci nie możemy zabrać do siebie może to długo trwać.
-Ale co ze szkołą.? Co z nami.?
-Do szkoły tutaj będę chodzić. A my będziemy się spotykać co jakiś czas. Przecież do Wrocławia nie jest daleko a w sezonie będziemy spotykać się na meczach.
-Trzymam cię za słowo.Kiedy przyjeżdżacie po rzeczy.
-Dzisiaj jest poniedziałek.Więc chyba w piątek.Będziemy jechać. Jeszcze będę dzwonić.
-Kochana nawet nie wiesz jaka nasza Esti jest szczęśliwa z Piotrkiem. Wszystko im się bardzo dobrze układa.
-No to fajnie ze jest szczęśliwa. A jak ty z Adamem.
-Powiem ci tak ze jesteśmy przyjaciółmi na razie nic poważnego.Czas pokaże.A jak tam twój przyjaciel Patryk.
-A dobrze w piątek jak będziemy to mamy się spotkać i ma mnie poznać ze swoim kolegą Alexem. A później mają mnie odwieść do domu do Wrocławia.
-To fajnie fajnie. Kochana jesteśmy w kontakcie. Miłego wieczoru.-Powiedziałam i rozłączyłam się.
Położyłam się z powrotem na łóżko leżałam patrzałam się w niebo było już około 20 godziny.W końcu wstałam zebrałam się z łóżka zeszłam na dół powygłupiałam się z rodzeństwem. Wspólnie z mamą zrobiłyśmy kolację później wszyscy razem usiedliśmy do stołu.
-Maja musimy ci coś z tatą powiedzieć.
-Mamo co się stało.-Zapytałam zszokowana.
-Nie długo masz urodziny.I chcemy kupić ci jakieś mieszkanko.-Powiedział tato.
-Boże jesteście kochani.Kocham Was.-Krzyknęłam wstałam od stołu i podeszłam do rodziców przytuliłam i pocałowałam ich.
-Czyli jeszcze dwa miesiące i nie będzie Maja mieszkać z nami.-Zapytała moja siostra.
-Tak Laura.Maja będzie miała już swoje mieszkanie.
Byłam bardzo szczęśliwa. Poszłam wzięłam piżamę i ruszyłam w stronę łazienki po godzinnym relaksie poszłam położyć się do spania. Tego wieczoru nie mogłam spać leżałam w łóżku. Kiedy chwycił mnie sen już prawie spałam zadzwonił telefon wzięłam go w rękę i zobaczyłam.

--------------------------------------------------------------------------------------------
Trochę krótki ale jest dzisiaj wieczorem postaram się to nadrobić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz