czwartek, 13 listopada 2014

XIX Rozdział

Zadzwonił telefon to nie był nikt inny jak Adaś. Szybko wzięłam telefon do ręki i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Moje kochanie już śpi.?-Zapytał.
-Nie leży.-Odpowiedziałam.
-I jak w domu co słychać.?
-Rozmawiałam z rodzicami powiedziałam im że jesteśmy razem. Mój brat zobaczył nasze zdjęcie które Esti mi wysłała i się cieszył że aż usnął z tej radości.-Powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-A wiesz jak bardzo Cię kocham.
-Nie słodź tak już. Ale ja bardziej Cie kocham.!
I tak rozmawialiśmy chyba dobrą godzinę w końcu oboje padaliśmy ze zmęczenia i musieliśmy zakończyć naszą rozmowę. Rano musiałam wstać wcześnie do szkoły bo miałam na 8 dzisiaj wtorek mam nadzieje ze ten tydzień szybko zleci.Wstałam do szkoły zrobiłam śniadanie i kakao kiedy zjadłam poszłam się szykować do szkoły o 7 byłam już gotowa autobus miałam 7.30 jak zawsze. Miałam jeszcze chwile czasu do wyjścia zrobiłam Laurze i Jaśkowi kakao i poszłam ich na górę obudzić. Po drodze wstąpiłam żeby rodziców obudzić.
-Wstawajcie śpiochy już po 7.-Powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Najpierw udałam się do pokoju Laury.
-Siostra siostra wstawaj na dole czeka niespodzianka na stole. -Powiedziałam i nie musiałam długo czekać bo młoda szybko zerwała się z łóżka i pobiegła na dół.
Wyszłam z pokoju siostry i poszłam obudzić brata.
-Jasiu Jasiu wstawaj na stole czeka ciepłe kakao.
-Maja jeszcze chwilę.-Odpowiedział.
-No to chwilę. -Powiedziałam i zeszłam na dół.
Przywitałam się z rodzicami i zaczęłam się zbierać do szkoły. Ubrałam buty płaszcz wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Kiedy szłam na pks postanowiłam że napisze wiadomość do mojego Miska. "Dzień Dobry Kocham Cię.Nie śpij za długo śpiochu." Kiedy byłam już na przystanku po chwili przyjechał autobus. Szybko dojechałam do celu. Na miejscu czekała na mnie już Esti.
-Cześć.-Przywitałam się z nią.
-Siemka Majeczko.-Powiedziała.
Udałyśmy się w stronę szkoły. Dzisiaj nie mieliśmy długo lekcji bo nasz nauczycielka się rozchorowała i lekcje miałyśmy tylko do 13.25. Pierwsze lekcje zleciały szybko nie było czasu na głupoty bo musiałyśmy bardzo skupić się na nauce.Zostało dwie lekcje do końca dostałam wiadomość od mamy " Maju chcesz zaproś Adama na obiad". Pomyślałam że to fajny pomysł że czemu nie zadzwonię do niego na przerwie i zapytam co on na to.Czas na przerwę zaraz ostatnia lekcja i do domu. W telefonie wybrałam numer telefonu mojego chłopaka i zadzwoniłam.
-Hej Misiek.-Powiedziałam.
-Hej Słońce.Co się stało w szkole nie jesteś.?-Zapytał mnie.
-Spokojnie spokojnie jestem.Mam jeszcze jedną lekcje.A co ty robisz.?
-Zaraz jadę do klubu na chwilę i wolne mam.A co kochanie.?
-Bo mama napisała żebyś wpadł na obiad jak chcesz. Miło by było. Moi rodzice nie gryzą. Poznacie się bardziej i dzieciaki się ucieszą.
-Możemy skarbie.To wpaść po ciebie czy sam przyjechać do ciebie.?
-Misiek ja pojadę do domu i pomogę mamie a o 14.30 widzimy się u mnie.A teraz uciekam już. Kocham.
-Nigdzie mi nie uciekaj. Do zobaczenia. Ja bardziej pamiętaj.
I się kończyła nasza rozmowa zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję.Chwilę czekaliśmy na Panią ale zaraz przyszła i wpuściła nas do klasy.
-Esti słuchaj mogę jechać do twojej ciotki.! Rodzice się zgodzili.-Powiedziałam
-Wspaniale. To jedziemy 15 Grudnia.!Później zadzwonię do Ciotki i powiem jej o wszystkim.
Lekcja minęła szybko dzisiaj złapałyśmy kilka dobrych ocen więc nie jest źle.Po szkole szłyśmy w stronę dworca autobusy mamy prawie tak samo.
-A jak tam z Piotrusiem ci się układa.?-Spytałam
-Bardzo dobrze. Mocno się kochany on jest cudownym chłopakiem. Potrafi dbać o dziewczynę.-Odpowiedziała.
-Czy wy wszyscy w niedzielę maczaliście w tym palce.?
-Oj Maja wiedzieliśmy o wszystkim od początku. Troszkę pomogliśmy Adasiowi.
Nic nie powiedziałam tylko przytuliłam ją mocno.
-Piotrek pojechał do domu.Wczoraj coś mówił ze musi gdzieś jechać i że zobaczymy się na weekend dopiero.
-Kto by uwierzył że naszymi chłopakami będą żużlowcy. Powiem Ci tyle że ja nigdy nie patrzałam na Adama jak na żużlowca.-Powiedziałam.
-Taki nam los napisał scenariusz.-Odpowiedziała Esti.
-Dzisiaj Adaś przyjeżdża do mnie na obiad .Rodzice go zaprosili.
-O to fajnie. Ja muszę czekać na Piotrusia.
Kiedy staliśmy już na dworcu musieliśmy kończyć nasze rozmowy bo był już autobus. Przytuliłyśmy się na pożegnanie i każda z nas ruszyła w stronę swojego autobusu. Po chwili siedziałam już na miejscu około 14 będę w domu pomogę mamie szybko się przebiorę i Adaś już będzie, Trochę się denerwuje tego spotkania.Droga minęła mi szybko jakoś o 14 byłam już w domu. Kiedy weszłam do domu mama stała już w kuchni i kończyła obiad.
-Cześć Mamuś.-Podeszłam i pocałowałam ją.
-Hej córcia. Adaś będzie tak jak mówiłaś.?
-Tak tak. A tata gdzie i dzieciaki.?
-Tata zaraz wróci. Laura została u ciotki bawi się z Michaliną a Jasiek pewnie siedzi i gra.
-W czym mam Ci pomóc.?
-Jak możesz nakryj do stołu tylko i leć się uszykować.
Zrobiłam co mama kazała i poszłam do góry się szykować. Poprawiłam makijaż i zaczęłam szukać jakiś ciuchów nie wiedziałam co ubrać po chwili wyciągnęłam z szafy czarną spódnice i czerwoną bluzkę po chwili byłam już gotowa jeszcze tylko założyłam łańcuszek,kolczyki i pierścionek. Postanowiłam ze zejdę na dół tata pewnie już jest a mama się szykuję. Już była godzina 14.25 pewnie zaraz mój chłopak będzie.
-Cześć Tatuś.-Podeszłam i przywitałam się.
-Cześć cześć Majeczko. Słuchaj byłem dzisiaj u Ciebie i Pan Paweł powiedział że od poniedziałku już będziesz mogła mieszkać.-Powiedział tata.
-O mój boże. Wspaniale.-Zaczęłam całować tatę i skakać z radości.
Po chwili po domu rozległ się głos dzwoniącego dzwonka do drzwi.
Poszłam otworzyć a tata poszedł do mamy do góry. Gdy podeszłam do drzwi od razu je otworzyłam.
W drzwiach zobaczyłam mojego cudownego chłopaka.
-Hej Misiek.Wchodź.-Powiedziałam.
-Siemanko Skarbie.Pięknie wyglądasz.-Powiedział i pocałował mnie w usta.
-Proszę to dla ciebie.-Powiedział po chwili dając mi kolejny bukiet kwiatów.
-Ale o mnie dbasz.Dziękuje Zacznę się przyzwyczajać.-Powiedziałam.
Po chwili byliśmy już w salonie poszłam do kuchni po wazon żeby wsadzić bukiet kwiatów kiedy to zrobiłam postawiłam wazon z kwiatami na oknie i udaliśmy się do jadali. Po chwili zeszli rodzice.
-Dzień Dobry.Nazywam się Adam.Miło mi Państwa poznać.-Powiedział do moich rodziców.
-Nam też jest bardzo miło.-Powiedział Tata.
-Proszę skromy bukiet dla Pani a tu dla Pana prezent.-Powiedział mój chłopak dając mamie kwiaty a tacie dobrą butelkę whisky.
-Dziękuję.-Odpowiedziała mama.
Usiedliśmy wspólnie do stołu jedliśmy obiad oczywiście nie zabrakło pytań od taty w stronę Adama.Kurcze tak się bałam ale Adaś był twardy i się nie dawał.
-Jakie masz plany teraz podczas przerwy.?-Zapytał Tata.
-Na razie mam wolne do grudnia a później intensywne treningi. Oczywiście muszę dbać też o Moją Maję.-Odpowiedział z uśmiechem.
-Tatuś Tatuś.-Powiedziałam tylko.
Kiedy siedzieliśmy w jadali po chwili usłyszeliśmy biegnącego po schodach Jaską krzyczącego.
-Mam szwagra żużlowca.Muszę go poznać.
Nie mogliśmy wszyscy powstrzymać śmiechu aż po chwili wybuchnęliśmy śmiechem.
-Cześć jestem Jasiek.-Powiedział brat po czym przywitał się z Adamem.
-Miło mi cię poznać. Ja jestem Adam.
-Tak tak znam Cię wiem jak się nazywasz.-Odpowiedział.
Adam nic nie powiedział tylko się zaśmiał.
Myślałam że uduszę tego gówniarza. On już taki szczery i wygadany jest.Przynajmniej wesoło z nim mamy.
-Młody ale ty jesteś fajny.-Powiedział Adam po czym potargał jego włosy.
Pomogłam mamie posprzątać tata siedział i rozmawiał z Adamem. Kiedy skończyliśmy podeszłam do nich.
-My idziemy na górę. Będziecie coś chcieli wołajcie.-Powiedziałam.
-Idźcie idźcie.-Powiedziała Mama.
Kiedy wchodziliśmy po schodach zobaczył nas Jasiek od razu podbiegł do nas.
-Adam chcesz ze mną pograć.?-Zapytał.
-Spadaj bracie i zostaw mojego chłopaka.-Powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-Młody innym razem. Teraz idę z Mają.Może wpadnę do Ciebie dzisiaj jeszcze.
-No dobra ale nie odpuszczę Ci.-Powiedział młody i pobiegł do swojego pokoju.
-A gdzie masz siostrę.?-Zapytał Adam.
-A u ciotki jest.Bawi sie z jej córką.
Po chwili byliśmy już u mnie w pokoju.
Położyliśmy się na łóżko i leżeliśmy wtuleni w siebie. Po chwili Adam zaczął mnie całować.


---------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak jest już rozdział kolejny.:) Nudny wieczór. Będę się starała pisać codziennie po rozdziale a jak będzie czas i wena to będzie więcej.
Mały jest nasz. Tylko Falubaz. Jarek jest z nami. Cieszy mnie to bardzo!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz